Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Autor Wiadomość
jacekr Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 32
Liczba wątków: 2
Dołączył: 26.04.2014
Reputacja: 0
#21
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Mikołaj, szacun za zatrzymanie się!!!!
To się nazywa kolarstwo!! Wink
[Obrazek: sticky2519.png]

jeżdżę bo lubię....Big Grin
12.10.2015, 13:52
Szukaj Odpowiedz
jarek84 Offline
Member
***

Liczba postów: 73
Liczba wątków: 3
Dołączył: 14.06.2015
Reputacja: 0
#22
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
kurcze, czy ktos wie jak to się dokładnie stało i w co on uderzył, ze aż takie obrażenia? bo szczerze to pierwszy raz się spotykam z taką glebą spotkałem. W te drzewo przywalił czołowo?
12.10.2015, 14:12
Szukaj Odpowiedz
PiotrMalek Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 4
Liczba wątków: 0
Dołączył: 11.10.2015
Reputacja: 0
#23
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Witam,

Na szczęście nie jest aż tak tragicznie jak wynika z pierwszego filmu - co nie znaczy, że nie należy się solidna zjebka dla tych wszystkich co się nie zatrzymali przed nami.

https://youtu.be/1g4gN-cwAuQ

Gość leży - wyje z bólu - a tu koledzy sobie śmigają obok - SZOK Sad SMUTNE TO I NA PEWNO DO POPRAWY - NIE MOŻE TAK BYĆ !!!.

Wypadek miał prawdopodobnie miejsce jakieś 70-100 m przed nami więc bezpośrednio go nie widziałem ale byłem tam już w kilkanaście sekund po zdarzeniu.
Zaraz za mną zatrzymał się kolega z teamu KK CYKLON - Janek, doszedł Mikołaj. Międzyczasie swą pomoc oferowało wielu zawodników jak i przygodni spacerowicze - DZIĘKUJEMY ZA POMOC.
Wypadki się zdarzają niestety, ale to jakim było problemem aby znalazła nas karetka jest żenujące Sad

W obecnym czasie podanie swojej pozycji nie jest problemem - wysyłaliśmy namiary, tłumaczyliśmy gdzie dokładnie jesteśmy, poza tym było bardzo blisko 5km od startu a na skróty to pewnie ze 2-3 km.
telefony się urywały aby raczyli nas znaleźć. Trwało to zdecydowanie za długo. Nie jest moim zdaniem dopuszczalne aby obsługa medyczna nie znała trasy, punktów charakterystycznych i możliwości do nich dojechania.
Kilku zawodników jeździło po trasie za karetką a ta mijała nas o 300-400m bez włączonych sygnałów więc również nie mogliśmy się zorientować gdzie jest.
Po około 45 minutach odnalazł nasz quad orga z ratownikiem - i pomimo kontaktu z karetką nadal był problem aby do nas dotarła.
Super, że udało się zdobyć folie NRC od strażaków. Powinna być obowiązkowym wyposażeniem każdego z nas jak i jakaś skromna apteczka.

Moje przemyślenia po tym zdarzeniu:
Wielu zawodników oferowało swą pomoc i po tych doświadczeniach na pewno sensowna jest każda pomoc w POSZUKIWANIU KARETKI Sad
bo na pytanie wielu zawodników "czy mogę w czymś pomóc" odmawialiśmy już z komentarzem "pomoc wezwana i czekamy na karetkę"
Będąc tak blisko startu spodziewałem się że będą w ciągu 10-15 min max.

Nie wiem jak to wygląda ze strony orga ale służby medyczne powinny mieć na pokładzie kogoś kto zna całą trasę i jest w stanie zlokalizować miejsce wypadku jak i znaleźć drogę którą tam dojechać.

Fajnie było by oczywiście aby były też składane nosze na quadach/motorach tak szybka pomoc w razie czego.

Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia Marcinowi.
Piotr Małek
12.10.2015, 14:22
Szukaj Odpowiedz
Słoń Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 10
Liczba wątków: 0
Dołączył: 05.10.2011
Reputacja: 0
#24
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Nie chcę bić już piany ale bardzo dobrze znam te lasy i dojazd karetki z okolic startu nie powinien zająć więcej niż 5 - 10 min. Jak czytam o godzinie to aż nie wierzę :/
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2015, 14:48 przez Słoń.)
12.10.2015, 14:47
Szukaj Odpowiedz
istenegger Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 7
Liczba wątków: 0
Dołączył: 16.08.2015
Reputacja: 0
#25
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Przykra sprawa z tym wypadkiem. Niestety, jest to wina startujących, bo trasa sama w sobie była bezpieczna.

Panowie "mistrzowie" długich prostych i wyprzedzania na "na trzeciego" - pomyślcie.
Trochę się ścigam i obserwuję tendencję , że najwięcej wypadków zdarza się na prostych, szybkich trasach. Niektórzy jadą jakby walczyli o życie. Zero rozsądku, aby do przodu.
Dlaczego na ŚLR rzadko dochodzi do takich sytuacji, mimo że trasy są o wiele bardziej wymagające technicznie?

Z przykrością stwierdzam, że wielu z nas nie ma pojęcia co to jest zdrowa rywalizacja i zasady bezpieczeństwa. Wiadomo, to jest sport i wszystko się może zdarzyć, ale sam byłem świadkiem sytuacji, gdzie zawodnik został zepchnięty w krzaki przez jakiegoś ściganta i nie wyglądało to na przypadek. Nie wymieniam wyścigu i nr klienta bo nie o to chodzi.

Zastanówcie się czy warto rywalizować w ten sposób i jechać na "złamanie karku", bo sami przyczyniamy się do tego żeby znaleźć się "na noszach".
12.10.2015, 15:21
Szukaj Odpowiedz
Cez73 Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Dołączył: 12.10.2015
Reputacja: 0
#26
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Wydaje mi się, że czas najwyższy, żeby Org w końcu się na ten temat wypowiedział.

Fragment regulaminu, par.11: Zawodnik będący świadkiem sytuacji niebezpiecznej, wymagającej interwencji medycznej zobowiązany jest do bezzwłocznego  poinformowania  o  tym  fakcie  Organizatora osobiście  lub  dzwoniąc  pod  numer alarmowy   Organizatora – 501 869 977,   a   w   przypadku niemożliwości  skontaktowania  się z Organizatorem dzwoniąc pod ogólnopolski numer alarmowy 112.

Nie ulega wątpliwości, że regulamin został naruszony przez wielu zawodników z sektora 1, co pokazują filmy:
https://www.youtube.com/watch?v=1g4gN-cwAuQ&feature=youtu.be
https://www.youtube.com/watch?v=wXxAWmo1aKk (patrz 9:07)

Wiele osób jest zbulwersowanych tym co się wczoraj stało.

PS:
Do szpitala: >>Marcin! Nie znamy się, ale bardzo mi przykro z powodu tego, co się wczoraj stało - 3maj się i zdrowiej!!!<<

Kolegom zawodnikom w klapkach na oczach, w pogoni za wynikiem życzę opamiętania i chwili refleksji (wiem, że dla niektórych może to być trudne i traumatyczne przeżycie) - wypadek możne spotkać każdego z Was (czego Wam oczywiście nie życzę, jak i każdemu uczestnikowi wyścigu). Zdrowie i życie jest najważniejsze!

Pozdrawiam
Czarek #2043
12.10.2015, 15:22
Szukaj Odpowiedz
Cez73 Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Dołączył: 12.10.2015
Reputacja: 0
#27
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
(12.10.2015, 12:37)M-F napisał(a):  Info o telefonach itp to wszystko fajnie. ..tylko kto z tego skorzysta skoro dochodzi do takich sytuacji jak wczoraj.
Nie chce nikogo oskarżać, ale z tego co mi wiadomo wypadek był spowodowany kontaktem z innym Zawodnikiem, który sam stracił równowagę.  Imho Org powinien to zweryfikować ,bo choć na pewno kontakt nie był zamierzony,to już sam fakt świadomego zaniechania udzielenia pomocy przez współuczestnika kraksy, nie powinien być przez Orga puszczony płazem.

Zdecydowanie sie pod tym podpisuję!
12.10.2015, 15:35
Szukaj Odpowiedz
Górnik Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 5
Liczba wątków: 0
Dołączył: 12.10.2015
Reputacja: 0
#28
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
W dniu wczorajszym w czasie maratonu Poland Bike w Wawrze uległem poważnemu wypadkowi. Startowałem z 1 sektora, jechałem w czołówce mając przed sobą około 10-15 zawodników. W pewnym momencie na ok. 5 km przy wyschniętym stawie Czarniak jeden z zawodników z prawej strony zepchnął mnie z trasy. Uderzyłem z ogromną siłą w drzewo. Dowiedziałem się pózniej w szpitalu, że gdyby to była głowa to juz by mnie nie było... Poczułem ból jakbym złamał się w pół. Nie mogłem na początku oddychać, nie mogłem się ruszać. Jęczalem z bólu. Byłem w szoku. Miałem jednak świadomość, że jest źle. Zatrzymało się dwóch zawodników. Nie widziałem nawet ich twarzy. Zajęli się mną fachowo. Zadbali o moją termikę ciała okrywając mnie odzieżą. Kilku zawodników pytało czy cos pomoc. Od razu po upadku dwaj koledzy zawiadomili zabezpieczenie medyczne o zdarzeniu. Cały czas wspierali mnie psychicznie. Jeden z nich cały czas dbał o stabilizację głowy i odcinka szyjnego. Wypadek miał miejsce 5 km od startu. Karetka długo nie przyjeżdzała. Cześć z przypadkowych spacerowiczów poszła zawiadomić strażaków zabezpieczających wyścig, jak mają pokierować karetkę. Cały czas dostawaliśmy zapewnienie, że karetka JEST W DRODZE. Ile mozna jechac 5 km od startu prostą drogą!? Po ok. 40 minutach od wypadku nadjechał quad wraz z ratownikiem medycznym. Zostałem okryty folią NRC (folia życia). Zrobiło mi się cieplej, a po 40 minutach było mi naprawdę chłodno, trząsłem się. Przybyły ratownik medyczny źle wkuł wenflon i wpuścił lek przeciwbólowy pod skórę a nie do żyły na co zwrócił mu uwagę opiekujący się mną zawodnik. 20 minut później przyjechała karetka, a jej załoga tłumaczyła to, że nie mogli dojechać/że byli po drugiej stronie/oraz że byli 400-500 metrów od wypadku.

Nasuwa mi się tu killa wniosków:

Jak karetka pogotowia mogła jechac 5 km godzinę czasu ?
Czy załoga karetki miała jakiekolwiek rozpoznanie trasy/obszaru zabezpieczania? Wypadek zdążył się przy samym Czarniaku (wyschniętym stawie w lesie, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w lesie i do którego dojazd jest bardzo dobry, cały czas szeroką drogą.
Dlaczego pogotowie nie włączyło sygnałów dźwiękowych? Na pewno ułatwiło by to zlokalizowanie jej przez osoby ustawione na trasie, które były zaangażowane w pomoc.
I ostatnie pytanie:
Co by było gdyby zdarzyło się to na np: 20 km trasy, lub gdyby obrażenia były jeszcze groźniejsze niż moje ? (A o moich za chwilę).

Karetką systemową zostałem przewieziony do szpitala na Szaserów. Tam po kilkugodzinnym oczekiwaniu i badaniach (wypadek był ok. 12:45 a wszystko wiedziałem ok. 23/23:30) dowiedziałem się o złamaniu 6 trzonów kręgosłupa w odcinku piersiowym, 3 złamanych żebrach. Poki co nie wiem jeszcze co z barkiem, lub łopatką (mówią, że moze byc złamana) oraz z opłucną, pojawienie się małej odmy.

Nie tak miało wyglądać zakończenie sezonu chłopaka, ktory co prawda startował dopiero pierwszy sezon w maratonach, ale chłopaka, ktory od 11 lat jeździ w downhillu z dużo większymi prędkościami, po dużo trudniejszych trasach i któremu poza wypadniętym barkiem 3 lata temu przy przelocie przez kierownicę na hopie nic się nie stało.

Piszę ten post jako przestrogę. Jesteśmy amatorami. Mamy jedno zdrowie i jedno życie. Ja nie wiem jak min powrót do sportu bedzie wyglądał. Poki co czeka mnie na pewno kilkumiesięczna przerwa. Pamiętajcie, że i Wam moze cos takiego się przydarzyć. Nie przejeżdżajcie obojętnie koło takich sytuacji. Moze mie zwyciezycie wyścigu, ale ogromnym zwycięstwem na wagę złota moze nyc uratowane zdrowie lub życie innego zawodnika.

Nie umiem słowem pisanym wyrazić mojej wdzięczności dla kolegów z Cyklona, którzy się zatrzymali: Piotr Małek i Janek Skorek. Tylko o Was wiem z imienia i nazwiska. Dla mnie Panowie jesteście BOHATERAMI. Ambitni zawodnicy, którzy w Rej sytuacji za priorytet wzięli moje zdrowie. Bardzo Wam za to dziękuję. Czułem pewność w Waszych działaniach i wiedziałem, że jestem w dobrych rękach. Dziękuję też innym osobom pomocnym i wszystkim za ciepłe słowa!

Mam nadzieję, że ten koszmar szybko się zakończy.

Przykro mi bardzo, że rodzice, którzy zawsze wspierali moją pasję, i którzy czekali na syna na mecie widzieli obrazki jak zapakowany w nosze i kołnierz jest przenoszony z jednej karetki do drugiej. Nie tak miał wyglądać ich "udział" w tej imprezie.

Marcin Górnicki (Fundacja Teraz Twój Ruch One Man Team)

#2588


Załączone pliki Miniatury
   
12.10.2015, 17:26
Szukaj Odpowiedz
Cez73 Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Dołączył: 12.10.2015
Reputacja: 0
#29
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
(12.10.2015, 17:26)Górnik napisał(a):  W dniu wczorajszym w czasie maratonu Poland Bike w Wawrze uległem poważnemu wypadkowi. Startowałem z 1 sektora, jechałem w czołówce mając przed sobą około 10-15 zawodników. W pewnym momencie na ok. 5 km przy wyschniętym stawie Czarniak jeden z zawodników z prawej strony zepchnął mnie z trasy. Uderzyłem z ogromną siłą w drzewo. Dowiedziałem się pózniej w szpitalu, że gdyby to była głowa to juz by mnie nie było... Poczułem ból jakbym złamał się w pół. Nie mogłem na początku oddychać, nie mogłem się ruszać. Jęczalem z bólu. Byłem w szoku. Miałem jednak świadomość, że jest źle. Zatrzymało się dwóch zawodników. Nie widziałem nawet ich twarzy. Zajęli się mną fachowo. Zadbali o moją termikę ciała okrywając mnie odzieżą. Kilku zawodników pytało czy cos pomoc. Od razu po upadku dwaj koledzy zawiadomili zabezpieczenie medyczne o zdarzeniu. Cały czas wspierali mnie psychicznie. Jeden z nich cały czas dbał o stabilizację głowy i odcinka szyjnego. Wypadek miał miejsce 5 km od startu. Karetka długo nie przyjeżdzała. Cześć z przypadkowych spacerowiczów poszła zawiadomić strażaków zabezpieczających wyścig, jak mają pokierować karetkę. Cały czas dostawaliśmy zapewnienie, że karetka JEST W DRODZE. Ile mozna jechac 5 km od startu prostą drogą!? Po ok. 40 minutach od wypadku nadjechał quad wraz z ratownikiem medycznym. Zostałem okryty folią NRC (folia życia). Zrobiło mi się cieplej, a po 40 minutach było mi naprawdę chłodno, trząsłem się. Przybyły ratownik medyczny źle wkuł wenflon i wpuścił lek przeciwbólowy pod skórę a nie do żyły na co zwrócił mu uwagę opiekujący się mną zawodnik. 20 minut później przyjechała karetka, a jej załoga tłumaczyła to, że nie mogli dojechać/że byli po drugiej stronie/oraz że byli 400-500 metrów od wypadku.

Nasuwa mi się tu killa wniosków:

Jak karetka pogotowia mogła jechac 5 km godzinę czasu ?
Czy załoga karetki miała jakiekolwiek rozpoznanie trasy/obszaru zabezpieczania? Wypadek zdążył się przy samym Czarniaku (wyschniętym stawie w lesie, który jest jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc w lesie i do którego dojazd jest bardzo dobry, cały czas szeroką drogą.
Dlaczego pogotowie nie włączyło sygnałów dźwiękowych? Na pewno ułatwiło by to zlokalizowanie jej przez osoby ustawione na trasie, które były zaangażowane w pomoc.
I ostatnie pytanie:
Co by było gdyby zdarzyło się to na np: 20 km trasy, lub gdyby obrażenia były jeszcze groźniejsze niż moje ? (A o moich za chwilę).

Karetką systemową zostałem przewieziony do szpitala na Szaserów. Tam po kilkugodzinnym oczekiwaniu i badaniach (wypadek był ok. 12:45 a wszystko wiedziałem ok. 23/23:30) dowiedziałem się o złamaniu 6 trzonów kręgosłupa w odcinku piersiowym, 3 złamanych żebrach. Poki co nie wiem jeszcze co z barkiem, lub łopatką (mówią, że moze byc złamana) oraz z opłucną, pojawienie się małej odmy.

Nie tak miało wyglądać zakończenie sezonu chłopaka, ktory co prawda startował dopiero pierwszy sezon w maratonach, ale chłopaka, ktory od 11 lat jeździ w downhillu z dużo większymi prędkościami, po dużo trudniejszych trasach i któremu poza wypadniętym barkiem 3 lata temu przy przelocie przez kierownicę na hopie nic się nie stało.

Piszę ten post jako przestrogę. Jesteśmy amatorami. Mamy jedno zdrowie i jedno życie. Ja nie wiem jak min powrót do sportu bedzie wyglądał. Poki co czeka mnie na pewno kilkumiesięczna przerwa. Pamiętajcie, że i Wam moze cos takiego się przydarzyć. Nie przejeżdżajcie obojętnie koło takich sytuacji. Moze mie zwyciezycie wyścigu, ale ogromnym zwycięstwem na wagę złota moze nyc uratowane zdrowie lub życie innego zawodnika.

Nie umiem słowem pisanym wyrazić mojej wdzięczności dla kolegów z Cyklona, którzy się zatrzymali: Piotr Małek i Janek Skorek. Tylko o Was wiem z imienia i nazwiska. Dla mnie Panowie jesteście BOHATERAMI. Ambitni zawodnicy, którzy w Rej sytuacji za priorytet wzięli moje zdrowie. Bardzo Wam za to dziękuję. Czułem pewność w Waszych działaniach i wiedziałem, że jestem w dobrych rękach. Dziękuję też innym osobom pomocnym i wszystkim za ciepłe słowa!

Mam nadzieję, że ten koszmar szybko się zakończy.

Przykro mi bardzo, że rodzice, którzy zawsze wspierali moją pasję, i którzy czekali na syna na mecie widzieli obrazki jak zapakowany w nosze i kołnierz jest przenoszony z jednej karetki do drugiej. Nie tak miał wyglądać ich "udział" w tej imprezie.

Marcin Górnicki (Fundacja Teraz Twój Ruch One Man Team)

#2588

Marcin,
to co napisałeś na początku rzuca nowe światło na to nieszczęsne zdarzenie. Czy chcesz szukać tego "typa" - osobiście określiłbym go mianem "psychicznego"...? Na pewno ktoś (kilka osób?) jadący za Tobą widział całą sytuację. A może ten "typ", będzie miał na tyle odwagi, żeby się sam przyznać?
Czy Org się z Tobą kontaktował?
Pozdrowienia z życzeniami powrotu do zdrowia!
Czarek
12.10.2015, 18:42
Szukaj Odpowiedz
MacQ Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 28
Liczba wątków: 1
Dołączył: 10.10.2014
Reputacja: 0
#30
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Marcinie, życzę szybkiego powrotu do zdrowia i wyrażam swoje ubolewanie. Liczę że wrócisz do pełni sił i znów będziesz mógł stanąć z nami na startach.
Sam jechałem w drugim sektorze. Gdy w pędzie wraz ze sporą grupą zawodników mijaliśmy "miejsce zdarzenia" przyznam że widziałem kontem oka jakieś zamieszanie. Założyłem że doszło do jakiejś kraksy/upadku, ale widziałem stojących (jak się teraz okazuje wszystkich prócz Ciebie) ludzi, ktoś przekładał rower i uznałem że wszystko jest ok. To był błąd z mojej strony, bo mogłem choć krzyknąć, zapytać. Często tak robię mijając ludzi którzy stoją,kucają obok trasy. Jednak pojechałem dalej...
Z tego miejsca chcę wyrazić swój szacunek dla osób które zatrzymały się i udzieliły pomocy. Jesteście Wielcy a Wasz czyn zasługuje na najwyższe uznanie naszej kolarskiej braci. Brawa. Chylę czoła.

A tobie Marcinie jeszcze raz życzę powrotu do pełni sił i wielu sukcesów w sporcie który przecież tak bardzo wszyscy kochamy.

Pozdrawiam

Maciek
PB 88
[Obrazek: sticky2200.png]
12.10.2015, 18:53
Szukaj Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości