Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Autor Wiadomość
jarek84 Offline
Member
***

Liczba postów: 73
Liczba wątków: 3
Dołączył: 14.06.2015
Reputacja: 0
#31
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Aż nie chce mi się wierzyć, że ktoś mógł celowo zepchnąć na drzewo. Ktoś musiał widzieć tą akcję, to już nie są żarty.
12.10.2015, 19:01
Szukaj Odpowiedz
M-F Offline
Member
***

Liczba postów: 51
Liczba wątków: 3
Dołączył: 28.08.2014
Reputacja: 0
#32
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Marcin nie napisał że celowo. Film faktycznie by pomógł. Celowo czy nie (bo zdarzyć się może wszystko) po tak mocnym dzwonie po prostu sobie pojechać. ...

Na prawdę mam nadzieje że Org weźmie się za ta sprawę poważnie-akceptacja takich zachowań mocno obniżyłsby rangę imprezy,a pewnie dla wielu z nas, w ogóle postawia pod znakiem zapytania sens uczestnictwa,bo kto chce uczestniczyć w wyścigu gdzie nie ma zasad?
#510 (2015)
#2502 (2016)
12.10.2015, 19:26
Szukaj Odpowiedz
aligator Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 10
Liczba wątków: 1
Dołączył: 30.03.2015
Reputacja: 0
#33
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
(12.10.2015, 09:14)M-F napisał(a):  Proponuje obejrzeć sobie film umieszczony przez jednego z Kolegów:

Ej, bo mnie krew zalewa. Jakiego jednego z kolegów? Nie nazywaj kogoś "kolegą kolarzem" kto nie zatrzymał się przy wypadku w momencie gdy przy poszkodowanym nie było jeszcze nikogo. O reszcie zawodowców widocznych na filmie też nie warto wspominać............
[Obrazek: sticky2974.png]
12.10.2015, 19:45
Szukaj Odpowiedz
Elninjo Offline
Member
***

Liczba postów: 197
Liczba wątków: 42
Dołączył: 10.10.2011
Reputacja: 1
#34
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
W zeszłym roku na jednym z początkowych etapów PB pomagałem koledze, który robiąc fikołka w locie uderzył w drzewo i opadł na ziemię... Jako, że jechałem zaraz za nim natychmiast sie zatrzymałem i udzielałem pomocy... kilku jadących pózniej kolarzy pytało o mozliwośc pomocy więc wszystko było w miarę OK... Nie wiem ilu zawodników przejechałoby obojętnie gdybym ja się nie zatrzymał ale to mniej ważne... Fakt jest faktem, że również bardzo długo czekaliśmy na karetkę... Miałem na szczęście numer telefonu i do Marka (od tras) i do Grzegorza (org.) więc komunikacyjnie szło sprawnie ale... cała akcja trwała naprawdę długo... aż strach pomyśleć co by sie stało gdyby kolega miał jakieś wewnętrzne urazy bo wtedy nie byłoby co zbierać po takim czasie... Ta sytuacja z wczoraj pomijając ignorancję mijających wypadek zawodników niczym nie różni się od tej zeszłorocznej... nasuwa się pytanie czy czasem organizacyjnie nie należałoby czegoś zmienić by zabezpieczenie trasy było lepiej zorganizowane i oczywiście pewnie nieda się zabezpieczyc całej trasy w sposób taki by pomoc dotarła w kilka-kilkanaście minut ale niestety śmiem twierdzić, że wymyka to sie wszystko spod kontroli... m. in. dlatego nie jeżdżę juz w naszych (mimo wszystko zajefajnych) mazwszanych zawodach bo ilośc zawodników w połączeniu z łatwością tras powoduje u mnie drżenie i strach, że nawet jak ja pojadę ok to zawsze może ktoś we mnie wjechać... Ktoś wcześniej wspomniał, że np. na ŚLR czy hUROM Series takich wypadków mimo wszystko jest mniej i pewnie dlatego, że jest mniej zawodników ale również dlatego, że trasy są zdecydowanie trudniejsze i w związku z tym zawodnicy są bardziej skupieni i uważają na przeszkody.

Podsumowując prośba do Grzegorza i reszty ekipy by zastanowili się, przeanalizowali możliwość dodatkowego zabezpieczenia zawodów przez profesjonalną ekipę specjalizującą się w takich imprezach (wiem, że to kosztuje ale chyba warto)...

Poszkodowanemu życzę szybkiego powrotu do zdrowia i jak najmniejszą stratę w uszczerbku na zdrowiu...

A całej reszcie kolegów byśmy jednak w pogoni za wynikiem zachowywali się tak jak chcielibyśmy by inni zachowywali się wobec nas...
[Obrazek: crt_logo.jpg]

[Obrazek: 12669.png]

[Obrazek: sticky1115.png]

Zapraszam: http://www.elninjo.eu i na http://www.youtube.com nick elninjodn
12.10.2015, 21:13
Szukaj Odpowiedz
KuFeL Offline
Member
***

Liczba postów: 155
Liczba wątków: 10
Dołączył: 09.06.2010
Reputacja: 1
#35
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Z dużym niepokojem czytałem dziś kolejne Wasze wypowiedzi na forum. Dobrze, że podnosicie kwestie fair play, pomocy i współpracy na trasie, ale mam wrażenie, że w całej tej dyskusji zapominamy o najważniejszym. Marcin wczoraj o mało nie stracił życia. Szczęściem w nieszczęściu było to, że mimo ogromnego impetu przy uderzeniu w drzewo nie doznał żadnych obrażeń wewnętrznych. Gdyby do nich doszło, to prawdopodobnie karetka, która dotarła po godzinie na nic by się nie zdała. Marcina by już nie było.

Dziś rano w Radiu Eska usłyszałem głos Grzegorza, który mówił, że Poland Bike jest coraz większy i jest dla każdego, kto ma sprawny rower i kask. Wcześniej przeczytałem, że na starcie było ponad tysiąc osób. I to mimo niskiej temperatury. Pomyślałem, fajnie - cykloza zatacza coraz większe kręgi (nie wnikając w kwestie sportowe). Wczoraj w kultowym Roc D'Azur wystartowało 5200 zawodników. Więc, jak to mawiają - "sky is the limit".

A jednak kilka godzin później przyszedł zimny prysznic i pytania póki co bez odpowiedzi, bo oto odezwał się do nas Marcin Górnicki opisując całą sytuację. Co do postawy fair play to niech każdy stanie przed lustrem i sam sobie odpowie. Jest jednak kwestia która wymaga publicznego omówienia - to odpowiedź na pytanie dlaczego Marcin musiał czekać najpierw na ratownika na qudzie przez 45 minut, a potem karetkę 60 minut? I to pięć (!!!) kilometrów od startu

I to jest pytanie do Grzegorza, jako organizatora, bo to z nim Marcin czy też każdy inny z zawodników zawarł umowę obejmującą także wymienione w regulaminie zabezpieczenie medyczne trasy. Rozumiem, że w przypadku zawodów cross country czy jakiegoś małego wyścigu można się ograniczyć do jednej karetki stojącej w miasteczku zawodów. Jednak Poland Bike 2015 to nie są zawody dla 300 czy 400 osób z czego ileś to dzieci kręcące się po trasie FAN. To impreza na tysiąc osób, którą można już podciągnąć pod ustawę o imprezach masowych, a to znaczy, że musi być odpowiednio zabezpieczona.

Tym samym tak samo ja, jak i pewnie większość osób zainteresowanych tematem, chciałbym przeczytać oświadczenie organizatora na temat tego jak zabezpieczony medycznie był Poland Bike Marathon w 2015 roku, jakie są procedury i jakie wnioski zostaną wyciągnięte z wczorajszej sytuacji by nie zdarzyła się ona nigdy więcej w 2016 roku. Edycja w Wawrze odbywała się praktycznie w centrum miasta, obok CZD, a błądząca przez godzinę kareta, a wcześniej oczekiwanie 45 minut na ratownika to jest coś o czym czasem słyszymy w telewizji i modlimy się, żeby nie spotkało nas, kiedy sami będziemy w potrzebie.

Przy okazji - wkrótce w Pruszkowie powinno się odbyć spotkanie wszystkich organizatorów maratonów w Polsce, którego głównym tematem jest Puchar Polski w maratonie MTB. Wykorzystam tę okazję do spytania innych organizatorów o ich praktyki związane z zabezpieczaniem medycznym trasy. Dla kilku z nich tym trudniejszej, bo prowadzącej przez góry.

PS. nie, nie startowałem w tym roku w Poland Bike.
[Obrazek: mtb1397511547036815500.jpg] [Obrazek: N48Wxu]
12.10.2015, 22:04
Strona WWW Szukaj Odpowiedz
as70 Offline
Member
***

Liczba postów: 55
Liczba wątków: 0
Dołączył: 01.08.2011
Reputacja: 0
#36
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
W mojej opinii nie mamy co psioczyc na siebie nawzajem, że ktoś się zatrzymał a ktoś nie. To jest kwestia decyzji - sekundy czy kilku, gdy podejmujemy taką decyzję. Wypadków jest sporo - zazwyczaj nic poważnego się nie dzieje. Tak poważnych na szczęście prawie nie ma. Poza tym - przy takim tłoku jak był na trasie, zawsze się ktoś zatrzyma.
Mając na podjęcie decyzji o zatrzymaniu się kilka sekund, mając powyższe na uwadze można podjąć niewłaściwą decyzję. Z opisu wynika, że to niewielkie miało znaczenie.

Problemem jest, że impreza jest bardzo źle zabezpieczona od strony medycznej. I pewnie Poland Bike nie jest wyjatkiem (być może niektóre maratony górskie są lepiej zabezpieczone, bo spotyka się ekipy ratownicze w niebezpiecznych miejscach). Mamy prawo oczekiwać od orga - w ramach np. regulaminu imprezy umieszczenia szczegółowego opisu w jaki sposób impreza jest zabezpieczona od strony medycznej. Ile osób/ekip jest dostepnych, jaki jest zagwarantowany maksymalny czas dotarcia do pierwszego wypadku, ile wypadków jest w stanie obsłużyć itd. Ew. opis procedur itd. Kształt umowy z firmą zapewniajacą zabezpieczenie medyczne itd. Mam wrażenie, że org podpisuje z kimś umowę, na to, że mają być i pojechać do wypadku i tyle. No i faktycznie są, i jada do wypadku ...

A tak poza tym, wiadomo, że Wawer jest niebezpieczny. Niejst to przesadnie trudna trasa, ale szybka - przy tym korzenie, drzewa, piach ..tu można się spodziewać wypadków.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2015, 22:49 przez as70.)
12.10.2015, 22:46
Szukaj Odpowiedz
marcinez84@o2.pl Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 13
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.03.2013
Reputacja: 0
#37
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Dużo zdrowia dla Marcina i wielkie gratulacje dla Mikołaja oraz reszty chłopaków za postawę. Ja jednak nie rozumiem do końca niektórych komentarzy. Rozumiem, że w opinii niektórych osób zachowanie ok było by tylko wtedy, jak te 700 osób by się zatrzymało i wszyscy udzielali pomocy? Dobrze, że przy Marcinie były odpowiednie osoby, wiele innych zatrzymywało się pytając czy można jakoś pomóc i "wieszanie psów" na wszystkich którzy przejeżdżali obok wydaje mi się też trochę niestosowne.
12.10.2015, 22:48
Szukaj Odpowiedz
sarna23 Offline
Member
***

Liczba postów: 74
Liczba wątków: 2
Dołączył: 25.08.2013
Reputacja: 0
#38
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
A niedawno kupiłem sobie mini apteczkę i folię termiczną... tylko nie zabrałem na ten wyścig...
Drobne kolizje widziałem, sam dwa razy miałem różne dziwne opcje - raz gwałtowne hamowanie, przez co mało nie wywaliłem się, ale przynajmniej nie staranowałem pani przed sobą, która gwałtownie na zjeździe hamowała na piachu i drugi, gdzie zostałem trącony nogą przez kogoś wsiadającego na szczycie górki nogą - ale to wiadomo mega przypadek, od razu były przeprosiny Wink i absolutnie w takiej pierdółce nie upatruję żadnych krzywizn, normalna sprawa, potem chyba ten sam pan jak wyhamowałem stawiając pionowo rower pytał czy nic mi nie jest, wieloktornie jak jechaliśmy w parę osób, ktoś zapytywał w miejscach, gdzie ktoś miał ześlizg, drobną wywrotkę itp. najczęściej padało, że ok albo że pomoc jest już w drodze i żeby jechać.

Kolejna rzecz - to ów karygodny dojazd... tyle czasu, to z niegroźnej kontuzji może być kalectwo do końca życia. I tu organizatorzy winni poprawy.
[Obrazek: sticky2261.png]
12.10.2015, 23:04
Szukaj Odpowiedz
Jarower Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 25
Liczba wątków: 0
Dołączył: 03.10.2011
Reputacja: 0
#39
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Obejrzałem film, szok. Gościu leży i nikt nie reaguje. Startuję wiele lat i czegoś takiego nie widziałem. Kilka razy sam leżałem, kilka razy byłem świadkiem kiedy bezpośrednio przede mną ktoś zalicza glebę. Zawsze we wszystkich przypadkach od razu było wsparcie innych zawodników. Nie wyobrażam sobie minąć leżącego gościa SAMEGO i pojechać dalej.
Marcinowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia i rowerowania.
12.10.2015, 23:37
Szukaj Odpowiedz
M-F Offline
Member
***

Liczba postów: 51
Liczba wątków: 3
Dołączył: 28.08.2014
Reputacja: 0
#40
RE: Wawer - wypadek.Co się dzieje w gronie "kolarzy"?
Mi się wydaje "wieszanie psów" bardzo stosowne..szczególnie wobec osób które były bezpośrednio przy zdarzeniu.
...i darujmy sobie argument "bo ktoś zawsze się zatrzymuje".
#510 (2015)
#2502 (2016)
13.10.2015, 00:03
Szukaj Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości