Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kozienice - wrażenia
Autor Wiadomość
onlybike Offline
Member
***

Liczba postów: 112
Liczba wątków: 32
Dołączył: 30.12.2011
Reputacja: 0
#1
Kozienice - wrażenia
To może po długiej przerwie ja zacznę Wink

Pierwszy raz jechałem w Kozienicach i traska bardzo mi się spodobała, noga trochę słabo podawała ale powoli do brzegu...
Organizacja jak zwykle na bardzo wysokim poziomie. 
Zastanawiam się jak organizatorzy to robią, że wszędzie pada a na maratonie ładna pogoda? 

32km to dobra okazja do kilku przemyśleń:

- dziesiąty - kilometr możliwości w piciu piwa rosną odwrotnie proporcjonalnie do kondycji fizycznej
- dwudziesty - kilometr czas odstawić piwo
- trzydziesty kilometr - wooody!
- trzydzieści minut po powrocie do domu - na wysokim tętnie człowiek ma głupie myśli Wink

Życzę wszystkim udanego wieczoru i oczywiście fajnie było spotkać wszystkich znajomych, dozo na kolejnych trasach Smile

pozdrawiam
Marek Musiał
[Obrazek: 12974.png]
23.07.2017, 17:44
Szukaj Odpowiedz
Macu Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 1
Liczba wątków: 0
Dołączył: 23.07.2017
Reputacja: 0
#2
RE: Kozienice - wrażenia
Ja spytam z innej beczki. Czy ktoś widział incydent gdzieś na 13 km, w tylnej części pierwszego sektora, w którym brałem udział? Chciałem ustalić czy to ja zawiniłem (wątpliwe), czy też ktoś inny i ewentualne zidentyfikować tę osobę. Jechałem w białej koszulce z niebieskimi elementami (Roland/Load-Lok) i ktoś przywalił mi w tylne koło na odcinku prostej drogi, krzywiąc mi przerzutkę, rzeczone koło i powodując upadek. Niestety przerzutka wkręciła mi się w szprychy i pękła, zatem miałem 13-kilometrowy spacer z powrotem na start...

Dzięki za pomoc.
23.07.2017, 18:16
Szukaj Odpowiedz
PeKa Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 28
Liczba wątków: 0
Dołączył: 09.05.2017
Reputacja: 0
#3
RE: Kozienice - wrażenia
Nie lubię tras dla "koni", ale ta nie była aż tak nudna, jak się tego spodziewałem, choć i tak nudna Tongue Zauważyłem tylko dziwne zjawisko. Im trasa szersza, tym większe ciśnienie mają niektórzy zawodnicy. Wyprzedzanie w najmniej odpowiednich momentach, tam gdzie najciaśniej, było na porządku dziennym. A można było poczekać 10 metrów i śmiało wyprzedzać niemal dowolną stroną. Dzięki koledze (numer 458), który jako jedyny na szerokiej szutrówce zaczął mi dawać zmiany, odpocząłem i odzyskałem trochę energii i finalnie oderwaliśmy się od grupki!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.07.2017, 23:12 przez PeKa.)
23.07.2017, 23:03
Szukaj Odpowiedz
Sherman 1972 Offline
Jarosław Jarszak
****

Liczba postów: 662
Liczba wątków: 33
Dołączył: 24.07.2014
Reputacja: 4
#4
RE: Kozienice - wrażenia
W Kozienicach miał być płasko jak na perskim dywanie jak pisał wcześniej @chinytao i w sumie było. Tyle tylko ,że jak się w realu okazało trasa pomimo braku elementów technicznych wcale nie była taka szybka i miła jak by się mogło wydawać. Perski dywan okazał się być mocno zużytym co przekładało się na mocno dziurawe podłoże Tongue . Niby wszystko normalnie ale trasa miejscami była mocno wertepiasta oraz rozjechana i dodatkowo okraszona piaskiem i korzeniami. Zwiedziony wrażeniami z tamtego roku i zapowiedzią szybkiego spacerku tym razem zabrałem ze sobą totalnego sztywniaka zamiast fula Huh . Ile ja się nakombinowałem żeby utrzymać tor jazdy i nie połamać się na wertepach to tylko ja wiem. Ręce dostały w kość, tak jak i kręgosłup pomimo tego ,że często unosiłem cztery litery z siodełka żeby nie rozwalić tylnego koła. Mimo moich wysiłków często było tak ,że rower sam wybierał tor jazdy. Na przyszłość zapamiętam żeby zabrać ze sobą fula Blush . Org i tym razem pokazał ,że nawet w takich miejscówkach umie wycisnąć maksimum z trasy. Trasa pomimo ,że niby prosta przez podłoże była dosyć upierdliwa i na swój sposób przy dużych prędkościach wymagająca skupienia. Do  rozjazdu dystansów zmiany kierunku dodatkowo ja urozmaicały. Wiele osób pisze ,że tego typu trasy są nudne i proste. Wystarczy złapać się do pociągu i można dojechać na czyimś kole do mety uzyskując dobry wynik. Powiem szczerze ,że zawsze mam z tym problem Cool . Do rozjazdu wiele osób wyprzedziłem i nie myślałem o łapaniu koła choć chętnych do skorzystania z mojego było wielu. Na powrocie jednak okazało się ,że nie mam jak złapać koła by móc trochę odpocząć bo nikt nie był chętny mnie wyprzedzić i dalej byłem prowadzącym . Co ciekawe jazda w grupie nie gwarantowała lepszego wyniku bo i owszem  siedzących na moim kole było wielu ale nikt nie był w stanie dać mi realnych zmian. Kilka razy prosiłem o zmianę a skutek był taki ,że wychodzący do przodu pomimo ,że wcześniej wiózł mi się na moim kole po zmianie zwalniał zamiast utrzymać dotychczasowe tempo Tongue . Co ciekawe w momencie kiedy znowu zaczynałem ciągnąć ogon nagle przyśpieszał i trzymał się dalej mojego koła odzyskując siły. Trochę to dziwna współpraca ale najwidoczniej na mini tak to już jest ze każdy chce siedzieć na czyimś kole oszczędzając siły na końcówkę.  Oznaczenia trasy na mini było ok . Na powrocie przy cmentarzu na pełnym pędzie pojechałem po prostej a nie po trawie. Kiedy starałem się wrócić na trasę na chodniku stały kobiety przy straganie ze zniczami i musiałem ostro hamować aby na nie nie wpaść. Straciłem tam kilka cennych sekund. Generalnie jednak dałem radę i taki ostatni nie byłem. Pogoda dopisała chociaż powiem szczerze ,że wcale nie lubię kiedy jest tak wilgotno i gorąco. Pozdrawiam wszystkich którzy ze mną jechali. Big Grin
     No. 72
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.07.2017, 14:01 przez Sherman 1972.)
24.07.2017, 13:40
Szukaj Odpowiedz
pomykacz Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
Dołączył: 19.09.2016
Reputacja: 0
#5
RE: Kozienice - wrażenia
Pierwszy raz w Kozienicach byłem z zeszłym roku i już wtedy mi się bardzo spodobały. Co roku słyszę narzekania, że mało górek i płasko ale jak dla mnie przy 65km ilość interwałowych odcinków, piachu i błota jest tak akurat żeby dać sobie w kość Smile A te słynne kozienickie pociągi są dobrą okazją, by do kogoś zagaić i poznać ludzi, do których chyba mam szczęście, bo za każdym razem spotykam osoby skłonne do dawania zmian. Krajobrazowo również trasa warta przejechania, max moim zdaniem znacznie ciekawszy, chociaż przy takim kilometrażu upał dawał popalić.
Trasa bardzo dobrze oznakowana i zabezpieczona, fantastyczna lokalizacja miasteczka, fajne zaplecze, brak problemów z miejscami parkingowymi - super Smile

Kozienice niewątpliwie będą miejscem, do którego będę wracać w kolejnych sezonach.
24.07.2017, 16:48
Szukaj Odpowiedz
ldzwonka Offline
Junior Member
**

Liczba postów: 2
Liczba wątków: 0
Dołączył: 26.07.2017
Reputacja: 0
#6
RE: Kozienice - wrażenia
Ja byłem pierwszy raz na takim maratonie. Frajda była super. niby start z 10 sektora, ale tempo było bardzo mocne, jak dla mnie za mocne więc od razu wszyscy prawie mnie wyprzedzili... z drugiej strony nie przygotowywałem się jakoś do takiego rajdu. Ale w końcu jak amator to amator. Dojechałem do mety i to się liczy dla mnie najbardziej.
a co do trasy. bardzo fajna, ciągle było moim zdaniem pod górkę... Nogi poczułem niestety zaraz jak wyjechaliśmy z Kozienic, przed pierwsza górka, ale błąd początkującego - szarpnąłem z bardzo. na szczęście nie miałem licznika wiec nie spoglądałem odruchowo ile km już za mną a ile przede mną.... uff
trasę podzieliłem sobie w głowie na 3 części
- start- bufet
- bufet - rozjazd Mini/Maxi
- rozjazd - meta
I to było chyba dobre rozegranie. najciekawszy odcinke jaki miałem to w polach gdy jechało sie z górki taki długi zjazd, i o mały włos bym przegapiłem skręt w prawo.
Mimo dobrego oznakowania....
Poza tym dobił mnie ten pagórek koło stadionu... ech musiałem zejść z roweru i podreptać pieszo na szczyt (amatorszczyzna).
Ale z uśmiechem dojechałem na metę.

Za rok powtórka Smile

Ps możecie ściągnąć sobie dyplom? mi nie działa
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.07.2017, 14:27 przez ldzwonka.)
26.07.2017, 08:24
Szukaj Odpowiedz
marcinos Offline
Member
***

Liczba postów: 72
Liczba wątków: 5
Dołączył: 15.05.2015
Reputacja: 1
#7
RE: Kozienice - wrażenia
Dla mnie to drugie spotkanie z trasą w Kozienicach. W zeszłym roku pojechałem, bo byłem blisko na wyjeździe. Nie za bardzo miałem ochotę jechać w tym roku, bo Kozienice'16 były troszkę nudne, chociaż dały się we znaki. O ile pamiętam to była jedna sekcja techniczna zaraz za rozjazdem, a potem już tylko piosenka Maryli Rodowicz - "wsiąść do pociągu byle jakiego..."  Big Grin
Dałem się namówić żonie w tym roku, przynajmniej zrobię sobie reset. Ale org pozytywnie mnie zaskoczył. Owszem, były długie proste, które udało się przepracować w grupie, albo w dwójce (dość długo popracowałem z Ulą Lubońską - mówiła, że to nie jest jej dzień, więc tym bardziej cieszę się, że mogłem trochę pomóc, a skorzystaliśmy obydwoje, bo na tych prostych dziewczyna "ma łydę"!!!). Ale znalazło się kilka miejsc, gdzie trzeba było jednak popracować dupskiem, odcinki interwałowe, piach, po którym też trzeba umieć jeździć!!!
Ogólnie ujechałem się całkiem nieźle, na końcowej górce, przy wjeździe na twardym przełożeniu było blisko do skurczu uda, na mecie ręce mi trochę latały. Pogoda też dała w kość, na 20 km do mety camelback miałem pusty i tylko trochę izo w bidonie, uratował mnie ostatni bufet.
Dobra trasa do nauki pracy w grupie, o ile znajdą się chętni, więc proponuję nie słuchać słów: "wsiąść do pociągu byle jakiego", tylko za rok łapać ten właściwy Tongue
[Obrazek: sticky3414.png]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.07.2017, 12:44 przez marcinos.)
27.07.2017, 12:40
Szukaj Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości